„Komisarz Maciejewski. Kino Venus”, Marcin Wroński

data premiery: 17 października 2008
ISBN: 978-83-60504-49-9
cena: 29,90
wymiary: 125 x 195
liczba stron: 384
oprawa: miękka ze skrzydełkami
Opis:
Oto historia wyszeptana przez umierający, rozbity projektor kina „Venus”...
Lata 30. XX wieku. Pod trędowatym dotykiem światowego kryzysu Lublin cierpi niczym żywa istota. W cieniu odrapanych kamienic, cuchnących zaułków, w podejrzanych spelunach załatwia się ciemne interesy, kwitnie prostytucja, a błysk ostrza w ręku apasza gasi nic nie warte żywoty. Ludzie stają się towarem...
Ale przecież są jeszcze oni... Mocni jak wypita w hotelu „Europejskim” filiżanka kawy z prądem, w której wspomniana kawa dodaje tylko koloru. Najlepsze gliny z Wydziału Śledczego w Lublinie wracają... I sami mają kłopoty...
Przeniesiony na stanowisko kierownika komisariatu w żydowskiej dzielnicy, Zyga Maciejewski wdziewa regulaminowy mundur i spędza dnie na przekładaniu papierów oraz rozpamiętywaniu zemsty zwierzchnika.
Tymczasem w szklistym spojrzeniu martwej młodziutkiej Żydówki kryje się wyjątkowo mroczny i odrażający sekret.
Zyga gubi trop. Potrzebuje wsparcia skrupulatnego i uporządkowanego Krafta, silnego jak tur twardziela Fałniewicza, a przede wszystkim amanta Zielnego, dla którego czy to dama, czy zwykła rynsztokowa zojne nie mają żadnych tajemnic. Bo Tadek dla spódniczki zrobi wszystko. No prawie – przecież nie zastrzeli Marszałka, kropnie co najwyżej wojewodę...
Dotknij poskręcanej taśmy z projektora kina „Venus”. Dotknij kolejnej skrywanej przez Lublin tajemnicy...
Warto odwiedzić stronę internetową autora: www.marcinwronski.art.pl
Recenzje:
Dariusz Foks, Playboy nr 10 (190)/2008
Tempo akcji rośnie wraz z kolejnymi stronami. Około 200 strony fabuła osiąga punkt szczytowy, a autor zręcznie ukrywa przed czytelnikiem jej rozwiązanie. W efekcie to nie tylko książka o realiach ówczesnej rzeczywistości, ale także niezły kryminał.(...)
Kamil Janicki, Histmag.org; www.histmag.org/
Lublinianie z ciekawością przeczytają jak wyglądały kiedyś Stare Miasto, okolice rzeki Bystrzycy, Czechówki, Rur Jezuickich czy dzielnicy Dziesiąta. Szczypta historii dodana do wytrawnego kryminału czyni z „Kina Venus” świetną lekturę na długie jesienne wieczory.(...)
Marta Ćwik, Moje Miasto Lublin
Druga odsłona przygód śledczego z Lublina ma wszystko to, za co można lubić część pierwszą: tempo, intrygę i klimat. Zmienił się główny bohater – w starciu z międzywojennym seksbiznesem Maciejewski pokazuje sentymentalną twarz. Marcin Wroński zna się na swoim rzemiośle. Jego „Komisarz Maciejewski” jest nie tylko łamigłówką dla miłośników zagadek kryminalnych, ale kapitalną zabawą dla tych, którzy
wiedzą co nieco o historii gatunku. Wroński potrafi bowiem do tła dopasować temat, którym żyła opisywana przez niego epoka i świetnie całość wystylizować.(...) Już w poprzedniej części Wroński udowodnił, że ma poczucie humoru. Tu źródłem komizmu są relacje Maciejewskiego z podwładnymi – kapusiem i kretynem.(...)„Komisarz Maciejewski” to wciągająca lektura, znakomity przewodnik po nieistniejącym żydowskim Lublinie i mocna konkurencja dla kolegów po piórze.
Magdalena Michalska, Dziennik (dodatek "Kultura")
(...)Tych, którzy nie znają pierwszej części przygód komisarza, Zyga Maciejewski z pewnością zauroczy, tak jak zauroczył mnie. Choć trudno go nazwać uroczym człowiekiem…
Podkomisarz Maciejewski ma posturę i twarz boksera ( zresztą jest doskonałym zawodnikiem ), charakter pitbulla i upór rozpędzonej lokomotywy. Znakomity śledczy, chociaż niekoniecznie ściśle trzyma się litery prawa. Razem ze swoimi tajniakami, Zielnym i Fałniewiczem stanowi team nie do pokonania i prawdziwy postrach dla lubelskich złoczyńców, choćby nie wiadomo jak wysoko postawionych.
(...)Znakomicie oddając klimat lat 30-tych autor opisuje początki filmowego przemysłu pornograficznego, mechanizmy działania ówczesnych "seksualnych" biznesmenów, a nawet opisuje początki handlu narkotykami… "Kino Wenus" to znakomita powieść, inteligentna, zachwycająca dbałością o szczegóły. Naprawdę wciąga!
Maria Frank, Onet.pl www.czytelnia.onet.pl/0,84539,0,34488,recenzje.html
Wroński jest uwiedziony Lublinem, ja mu się tam nie dziwię, miejscówka jest szczególna, ma czar i szarm. To, z jakim pietyzmem dla ducha czasu odtworzył lokacje, obyczaj, instytucje, imponuje, wprost zanurkował mózgiem na głębokość 78 lat i wyłowił, co wydawałoby się już bezpowrotnie rozsnute w temporalnej czarnej dziurze (…) mamy postacie tak ulepione, że bez problemów wchodzimy z nimi w empatyczny kontakt, i już za sprawą tych awatarów jesteśmy tam, gdzie dziećmi byli nasi rodzice.
Kazimierz B. Malinowski, Lampa 11/2008
(...)Druga cześć przygód Maciejewskiego, poza walorami, które miała
także pierwsza (a więc udaną stylizacją na lata 30. w mowie, języku doniesień prasowych, wyglądzie i planie miasta) ma także zupełnie nowe zalety. Największą z nich jest nieporównywalnie bardziej interesująca fabuła, pełna zakrętów i ślepych zaułków, a nawet wykolejeń. Na tej samej historii można by napisać kryminał współczesny i również zasłużyłby na dobre oceny, jako lektura wciągająca i trzymająca w napięciu. (...)
Seria o komisarzu Maciejewskim zmierza więc w dobrą stronę, a Marcin Wroński zdaje się wtapiać w lata trzydzieste tak skutecznie, że jego słowa pachną kurzem, jakby od tych niemal osiemdziesięciu lat czekały na czytelnika gdzieś na półce.
Agnieszka Mazur, Female.pl www.female.pl/artykul/3623/Komisarz-Maciejewski.-Kino-Venus-%E2%80%93-Marcin-Wro%C5%84ski.html
Lublin, lata 30. ubiegłego wieku. Obok siebie mieszkają jeszcze Polacy i Żydzi, do kraju dotarł już światowy kryzys, a przestępczość zorganizowana poczyna sobie coraz śmielej.
Coś Wam to przypomina? Trudno uniknąć porównań z cyklem Marka Krajewskiego o radcy kryminalnym Mocku i jego przygodach w przedwojennym Breslau. Tym razem jednak mamy polskie miasto, nazwiska i nieco mniej mrocznych bohaterów. Takich, że polubienie ich przychodzi czytelnikowi dużo łatwiej, a mimo to nie szkodzi klimatowi książki. Marcin Wroński nie tylko odtworzył starannie ówczesny Lublin, ale i dowiedział się, jak wtedy ludzie mówili, pisali, żyli.
To i tak byłoby zbyt mało, gdyby historia przedstawiona w książce nie wciągała. Tymczasem dla mnie jest bardziej wciągająca i sensowna, niż niektóre z tych rozgrywających się w Breslau. (...) Zyga Maciejewski przypadkiem trafia na mało wiarygodne zlecenie, a kiedy zajmuje się rozwiązywaniem innej sprawy, odkrywa, że obie w pewien sposób się ze sobą łączą. Tropy szybko się mnożą, a autor robi to, co tak bardzo lubię – sprawia, że nawet głównie bohaterowie stają się umoczeni. Jeśli dotąd myśleliście, że w Polsce międzywojennej prostytucja i pornografia nie istniała, czeka was duże zaskoczenie.(...)
Piotr Szafran, Tygodnik Dzierżoniowski
Druga powieść o komisarzu Maciejewskim gra kontrastami między zewnętrzną warstwą pięknych lat 30. a dobrze skrytą przed bywalcami nocnych lokali bezwzględnością podziemnego przemysłu erotycznego. Robi się ciekawie? Ba, jest jeszcze lepiej, niż przypuszczacie.
(...)
Maciejewski pozostaje jednak tak sam, jakim poznaliśmy go w “Morderstwie pod Cenzurą”. Miłośnik kobiet i szeryf Lublina z początku wieków zaczyna kolejne śledztwo.
(...)
Oczywiście Wroński zadbał o to, by łatwo nie było. Intrygi, ciekawe i zaskakujące zwroty akcji oraz problemy prywatne komisarza opętanego grzeszną miłością nadają książce rumieńców, jakich trudno szukać w innych polskich kryminałach.
Nie sposób nie wspomnieć o doskonałej narracji dostosowanej do chwili oraz o idealnym odmalowaniu krajobrazu Lublina z początku XX wieku. Istny majstersztyk.
(...)
Cooltora.pl, cooltora.pl/2008/12/kino-venus/
"W książkach Krajewskiego czy Wrońskiego miasto służy autorom do budowania obrazu przeszłości, tym atrakcyjniejszej, że całkowicie odmiennej od tego, co znamy dzisiaj. Opowiadają o świecie, który nie ma kontynuacji: nie istnieje ani niemiecki Breslau, ani wielokulturowy Lublin, którego jedną trzecią ludności stanowili Żydzi. Byli wśród nich nie tylko kantorzy synagog, kupcy i rabini, ale także złodzieje, prostytutki, sutenerzy. W najnowszym tomie „Komisarz Maciejewski. Kino Venus” znajdziemy międzynarodowy gang żydowskich sutenerów Cwi Migdal, który handlował kobietami.
(...)
Kryminały o Maciejewskim są też znakiem współczesnej potrzeby inności. Żyjemy (albo do niedawna żyliśmy) w homogenicznym społeczeństwie, gdzie trudno wyobrazić sobie rzeczywistość, w której różne nacje i grupy ze sobą współżyją. Choć Lublin z początku lat 30. nie był miejscem spokojnym, tylko sceną ostrych starć politycznych: na celowniku prasy narodowej byli czerwoni, z kolei korporanci, czyli młode bojówki narodowe, sączyli jad antysemicki. Przy czym, jeśli spojrzeć głębiej, okazuje się, że wszystkie światy były ze sobą połączone podskórnymi interesami. Miasto to żywa tkanka, w której nie sposób czasem odróżnić tego, co zdrowe, od tego, co zżarte chorobą. W gruncie rzeczy stróż prawa jest wobec tego świata bezradny. Miejskie reguły gry były bardziej skomplikowane niż reguły boksu, który namiętnie uprawiał Zyga. Nic dziwnego, że wolał, jeśli tylko mógł, rozstrzygać spór na ringu."
(...)
Justyna Sobolewska, Polityka 2008 nr 51/52 (2685), 20–27 grudnia 2008;
Klimat lat trzydziestych powraca w najnowszej powieści Marcina Wrońskiego, który tym razem czyni ukłon w kierunku rodzimego kina tego okresu. Estetyka filmowa lat 20-tych i 30-tych, głośne nazwiska polskiego kina i światowe hity filmowe - to wszystko znajdziemy w książce o wiele mówiącym tytule Kino Venus. Bogini miłości obecna jest na każdym kroku, gdyż intryga w dużej mierze dotyczy kobiet lekkich obyczajów i kina dosyć specyficznego... Tym razem Maciejewskiemu przyjdzie się zmierzyć z handlem kobietami i całą bezwzględnością przemysłu erotycznego, czerpiącego profity z wykorzystywania naiwności młodych dziewcząt.
Małgorzata Tomaszek, Wirtualna Polska ksiazki.wp.pl/katalog/recenzje/recenzja.html
Na hasło: polski kryminał retro, najczęściej pada odzew: Marek Krajewski. Ale to się może niedługo zmienić, jako że końcówka cyklu o Mocku (przynajmniej dwie ostatnie powieści) nie jest już tak frapująca jak książki tenże cykl otwierające, a poza tym wrocławskiemu pisarzowi wyrósł groźny konkurent. Któż to taki? Marcin Wroński, piewca mroków i uroków przedwojennego Lublina(...).
Robert Ostaszewski, Portal Kryminalny
Książka napisana jest językiem niezwykle barwnym, plastycznym, Lublin przedstawiony jest z fotograficzną dokładnością. Wroński zabiera nas w magiczną podróż w czasie i robi to tak dobrze, że niemal czuć zaduch ciasnych uliczek, dekadencką atmosferę podrzędnych spelun i wiszące w powietrzu napięcie. Do tego nakreśla skomplikowane realia polityczne, podejmuje tematykę żydowską, komunistyczną, opisuje cały kalejdoskop zjawisk i przekonań, które były esencją międzywojennej Polski.
Mocnym punktem książki są dialogi. Płynne, doskonale wpasowane w klimat, odpowiednio stylizowane na cwaniacko-uprzejmą modę tamtego okresu. Dzięki nim odniosłem wrażenie, że czytam o Brudnym Harrym wciśniętym w realia powieści Dołęgi-Mostowicza(...).
Radek Klimek, Granice.pl
Wywiady
Seks, śledztwo i kino "Venus" - Dziennik Wschodni z dn.24.10.2008 r.
www.dziennikwschodni.pl/apps/pbcs.dll/article
Tajemnice międzywojnia - Dziennik z dn.17.11.2008 r.
www.dziennik.pl/kultura/ksiazki/article264810/Tajemnice_miedzywojnia.html
Reportaż z promocji książki w Hotelu Europa
Wroński, stójcie! - Kurier Lubelski z dn. 25.10.2008r.
www.kurierlubelski.pl/module-dzial-viewpub-tid-9-pid-62986.html








